Artystyczno-turystyczny obóz w Iławie

Strona główna » Aktualności » Artystyczno-turystyczny obóz w Iławie

Obóz turystyczno-artystyczny w Iławie czyli obóz pod gwiazdami.
Gwiazdy i planety stańcie na chwilę, na tę jedną chwilę, której powiem trwaj.
Spotkaliśmy się na peronie niemal o świcie. Dla niektórych wyjazd na obóz był nie lada wyzwaniem, bo pożegnanie z rodzicami nie jest łatwe, szczególnie jak ma się osiem lat i wyjeżdża się po raz pierwszy. Po godzinnej jeździe pociągiem, która bardzo się nam dłużyła wreszcie dotarliśmy do celu. Przytargaliśmy większe i mniejsze walizki, plecaki, torby i torebki z dworca i od razu ruszyliśmy na spacer. Trzeba było poznać nowe ścieżki i trasy. Minęliśmy Mały Jeziorak i naszym oczom ukazał się ten naprawdę duży, w końcu to NAJdłuższe jezioro w Polsce z Największą wyspą śródlądową w Europie. Tych „NAJ” na obozie było jeszcze kilka, ale o tym potem.
Po południu przyjechali nasi nowi koledzy z Łucka na Ukrainie. Było trochę nieśmiało, trochę niezrozumiale, ale tylko przez chwilę. Już podczas wieczornego ogniska udowodniliśmy sobie nawzajem, że dla chcącego nic trudnego, a wspólne śpiewanie tylko łączy, nigdy dzieli.
Następnego dnia upał zaczął nam doskwierać, bo to były chyba jedne z NAJgorętszych dni lata! Co robić kiedy żar leje się z nieba? Chłodzić się na plaży. Oj chłodzenie się szło nam NAJlepiej na świecie. Najchętniej wszyscy żywilibyśmy się lodami, ale trzeba było zjadać obiady i warzywa, bo przecież tak rodzice zawsze mówią, a i wychowawcy o tym ciągle przypominali.
Wieczorami jak już było nieco chłodniej zaczynały się zajęcia artystyczne, a wszystko pod hasłem gwiazdy. Czy każdy może być gwiazdą? Oczywiście, że tak i na obozie pod gwiazdami każde dziecko gwiazdą było. Niektórym lepiej szły tańce (pod czujnym okiem Pani Marioli), innym śpiewy (tu oczarowywał nas codziennie swoim talentem Pan Paweł), a jeszcze inni odkrywali w sobie pasję tworzenia i to tworzenia nawet niezłych gwiezdnych obrazów. Ćwiczyliśmy dzielnie kroki taneczne, które potem przydawały się nam na obozowych potańcówkach, śpiewaliśmy gamy i piosenki w kanonie i wreszcie malowaliśmy naszą wizję nieba, kosmosu, gwiazd. Każdy mógł też stworzyć swoją własną gwiazdę. Nad wszystkim czuwała kierowniczka obozu Alicja Opalińska, która robi NAJpyszniejsze kanapki z dżemem na świecie!
Mieliśmy też gościa w postaci cudownej Magdy Faszczy, która uczyła nas hiszpańskiego, ale nie tak zwyczajnie. W śródziemnomorski świat ruszyliśmy krokiem flamenco.
Były i wycieczki. Zaczęliśmy od poznania Jezioraka od środka. Rejs po jeziorze był bardzo emocjonujący. Widzieliśmy czaplę siwą, kormorany i mnóstwo brzegów, trzcin, piasków, fal. Bardzo miły załogant postawił na burcie wiadro wody, którą mogliśmy polewać się dla ochłody. Pięknie wyglądał popołudniowy Jeziorak, ptaki, żaglówki… Ach!
Następnego dnia pojechaliśmy na wycieczkę do Szymbarka zobaczyć ruiny średniowiecznego zamku, a był to drugi co do wielkości NAJwiększy zamek w średniowiecznej Europie. Ten NAJ NAJ wciąć był jeszcze przed nami. Warownię obeszliśmy, zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcia i ruszyliśmy do ośrodka. Większość autokarem, ale kilku śmiałków – ośmioletnia Zuzia, dziewięcioletni Szymon i trzynastoletnia Łucja wraz z opiekunami ruszyli na wycieczkę pieszą do Iławy przez drogi i bezdroża. Wycieczka okazała się dość długa (12 km), ale dzieciaki były bardzo dzielne. Nikt nie narzekał i wszyscy byli dumni, że dali radę. Takie spacery naprawdę zbliżają i uczą charakteru. Po drodze zbieraliśmy kwiaty, moczyliśmy nogi w jeziorze, wdychaliśmy woń kwitnących lip na alejach. Było naprawdę pięknie i cała niewielka gromadka zgodziła się, że właśnie tak pachną wakacje.
Wreszcie nadszedł czas na to największe NAJ – zamek w Malborku. Jego historii chyba nikomu nie trzeba przedstawiać, ale grupka pałacowych dzieci poznała tę historię bardzo dokładnie dzięki przemiłej pani przewodnik. Zobaczyliśmy zamek niski, zamek wysoki i cudowne ekspozycje – broni (tu chłopcy byli w niebo wzięci) i bursztynu (która zachwyciła chyba wszystkich). Zaskoczyło nas jak wiele rzeczy można zrobić z bursztynu, na wystawie był nawet bursztynowy pendrive! Bardzo podobała nam się krzyżacka kuchnia i jadalnia, a także… latryny! Prawie każdy chciał sobie zrobić w nich zdjęcie!
Po Malborku odwiedziliśmy jeszcze Tczew. Tutaj przewodniczka w Muzeum Wisły opowiadała nam piękne historię rzeki w formie bajki. Byliśmy bardzo zaciekawieni. Mogliśmy zobaczyć obrazy
i multimedia związane z dawnym życiem nad Wisłą, ale też wraki znalezione ma morzach i oceanach całego świata, niektóre mające ponad tysiąc lat! Spróbowaliśmy też swoich sił w sterowaniu podwodnym robotem – to była frajda!
Ponieważ obozowe gwiazdy to my i jak wspomniane było wcześniej tańczyliśmy, śpiewaliśmy malowaliśmy, to trzeba było zostawić swój ślad. Na pamiątkę każdy z nas jak na Alei Gwiazd
w prawdziwym Hollywood odcisnął swoją rękę (umazaną farbą) na chodniku.
Rozmawialiśmy też o naszych życzeniach do spadających gwiazd. Postanowiliśmy więc zapytać mieszkańców Iławy i turystów czego oni sobie życzą? Grupa najbardziej śmiałych dzieci poszła do miasta i przeprowadziła happeningową ankietę. Na wyciętych przez młodych performerów karteczkach przechodnie zapisywali swoje marzenia. A czego najczęściej sobie życzyli? Zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia, ale i dziecka, miłości, ślubu, uśmiechu bliskiej osoby, rzadko gwiazdy spełnić miały pragnienia materialne jak nowy samochód, czy wygrana na loterii. Za to obozowe dzieci w swoich marzeniach były zgodne: Proszę o zdrowie dla rodziców, żeby rodzice znów byli razem, żeby cała moja rodzina żyła długo i szczęśliwie – pisały. Fantastyczne dzieciaki!
W ostatni pełny dzień obozu zorganizowaliśmy występy dla rodziców, którzy tłumnie pojawili się na tym wyjątkowym wydarzeniu. Przyjechała również Pani Dyrektor, której chyba efekty naszej twórczej pracy się podobały. Zobaczyć było można ścianę życzeń, kosmiczne plakaty i wszechobecne malowane gwiazdy. Padło hasło: Poloneza czas zacząć! Wszystkie dzieci – młodsze i starsze, polskie i ukraińskie ustawiły się do tańca i zatańczyły jak na prawdziwym balu. Rodzice mieli łzy w oczach. Potem przyszedł czas na prezentacje dzieci z Ukrainy, które naprawdę cudownie tańczyły i śpiewały pod kierownictwem przemiłych nauczycielek. Był też czas na Belgijkę i Flasch Mob, a także na wspólne malowanie życzeń do gwiazd, do którego włączyli się wszyscy rodzice nie bojąc się pochlapać farbami.
Ostatnia obozowa noc upłynęła na harcach i hulankach, pasta ciekła po klamkach, ale przecież tak być powinno podczas zielonej nocy. Były też łzy, bo żegnaliśmy się z naszymi już PRZYJACIÓŁMI z Ukrainy. Były wymiany adresów i e-maili na pewno będziemy w kontakcie!
Po śniadaniu jeszcze ostatni spacer na plażę, niektórzy postanowili wykąpać się w ubraniach, bo przecież stroje kąpielowe były już na samych dnach plecaków, ale takie pływanie to też przygoda!
Do Olsztyna wróciliśmy po południu. Było naprawdę pięknie, a wspomnienia z tego NAJ NAJ obozu pod gwiazdami zachowamy na zawsze! Natalia Tejs

fot. Paweł Kotarski, Alicja Opalińska, Natalia Tejs

UM Olsztyn Miejsce  odkrywania talentów Inna strona miasta BIP RODO
Nowe pracownie artystyczne
w budynku przy ul. Turowskiego 3 oraz na zatorzu
Więcej
Exit